HOME



Drogi Czytelniku,

Jeśli szczerze interesuje Cię to, co publikujemy, i uważasz, że warto udostępniać ten materiał w wersji polskojęzycznej, a znasz angielski i znajdziesz trochę czasu - zapraszamy do współpracy!

Poszukujemy osób chętnych do współpracy przy przekładzie książki "The Secret History of the World" i do kilku innych projektów.


Napisz do nas...


Wstęp: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7

Cykl:

FALA

Część: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 -
  - 8 - 9 - 10a -
10b - 10c -
- 11
- 11b - 11c


Artykuły:

Sztuka iluzji

Zakochana egzorcystka - Opowieść wielu możliwości - Thomas French,
St. Petersburg Times

Część:
1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 -
- Epilog

Fragmenty "Psychopatologii"

Protokoły patokratów

PSYCHOPATA – Maska zdrowia psychicznego

Czym jest psychopata?

Historia seksu i uwagi ogólne - Lama Sing

Najgroźniejsza idea na świecie
- Część 1
- Część 2

Komentarz na temat "Gnozy" Murawiewa
- Część 1

Jakiś potwór tu nadchodzi

Osama, Szwadrony Śmierci i Największe Kłamstwo Wszechczasów


VIDEO - Atak na Pentagon

Komentarze na temat Ataku na Pentagon - Laura Knight-Jadczyk
cz. 1

cz. 2

Teorie konspiracyjne rozkwitają w Internecie - Carol Morello
The Washington Post



książka dostępna w języku:
english
- français - espanol

VIDEO - Tajemna historia świata


Archiwum
tutaj znajdziecie starsze artykuły z naszej witryny


Nauki IV Drogi

Borys Murawiew - Gnoza, R.1
Borys Murawiew - Gnoza, R.2
Borys Murawiew - Gnoza, R.3 NOWOŚĆ!
Borys Murawiew - Gnoza, R.4 NOWOŚĆ!


Nasz BLOG PRACowniA z uzupełniającymi materiałami:

PRACowniA


Znaki Czasów

Archiwum Znaków Czasów


Transkrypty sesji:

Rok: 1994 - 1995 - 1996 - 1997 - 1998-2001

Stary Index i niezweryfikowane sesje z 1994-95

 



Napisz do nas...


"Nie bójcie się o ścieżkę prawdy, bójcie się o brak ludzi, którzy nią kroczą."
Robert Francis Kennedy


"Przeczytałem dzisiaj wiadomości, o ludzie..."
John Lennon


Tyrania, która osiągnęła największy sukces to nie ta, która używa siły do zapewnienia jednorodności, ale ta, która usuwa ze świadomości inne możliwości, i sprawia, że wydaje się niewyobrażalne to, iż istnieją inne drogi, i która usuwa poczucie, że istnieje coś na zewnątrz.
Allan Bloom
Zamykając amerykanski umysł


"Niebezpiecznie jest mieć rację w sprawach, w których ustanowione władze się mylą."
Voltaire


Wiara świadomości jest wolnością
Wiara uczuć jest słabością
Wiara ciała jest głupotą.
Miłość świadomości wywołuje taką samą reakcję
Miłość uczucia wywołuje przeciwną
Miłość ciała zależy jedynie od typu i biegunowości.
Nadzieja świadomości jest siłą
Nadzieja uczuć jest niewolnictwem
Nadzieja ciała jest chorobą.
Gurdżijew


Metoda nauki ezoterycznej jest taka sama jak nauki pozytywnej: obserwacja, krytyczna analiza tejże obserwacji i rygorystyczna dedukcja w oparciu o ustalone fakty.
Murawiew, Gnoza vol.1


Zycie jest religią. Doświadczenia życiowe odzwierciedlają sposób, w jaki wchodzi się w interakcję z Bogiem. Ci, którzy są uśpieni, to ci, którzy prezentują małą wiarę w swych interakcjach z kreacją. Niektórzy myślą, że świat istnieje, by mogli go przezwyciężyć, zignorować lub wyłączyć. Dla tych jednostek światy przestaną istnieć. Staną się oni dokładnie tym, co sami wnoszą w życie. Staną się jedynie snem w 'przeszłości'. Ludzie, którzy zwracają dokładnie uwagę na rzeczywistość obiektywną , na prawo i lewo, staną się rzeczywistością 'Przyszłości'.
Kasjopeanie, 28-09-2002


AlltheWeb

AlltheWeb indeksuje ponad 2.1 miliarda stron WWW, 118 milionów plików multimedialnych, 132 miliony plików FTP, dwa miliony plików MP3, 15 milionów plików PDF oraz obsługuje 49 jezyków, co sprawia, że jest to jedna z najwiekszych wyszukiwarek dostepnych entuzjastom wyszukiwania. AlltheWeb dostarcza najświeższych informacji, ponieważ uaktualniamy nasze indeksy co 7 do 11 dni oraz indeksujemy do 800 najświeższych wiadomości na minutę z 3,000 źródeł.


Otrzymywanie informacji o nowościach na witrynie!

Kanał RSS Kasjopea




Cykl Artykułów Pod Tytułem

FALA

Rozdział VIII

Gdziekolwiek spojrzysz, tam Oblicze Boga

Autorka: Laura Knight-Jadczyk


Zanim pójdziemy dalej z materiałem „Fali”, jest kilka ważnych kwestii z ostatniej części, które chcę przybliżyć. Według tego, co powiedzieli Kasjopeanie, wydaje się, że nadejście Fali równoległe jest do wzrostu świadomości ludzi. Jest właściwie tak, że Fala zwiększa świadomość, a następnie świadomość przyspiesza Falę – coś w rodzaju sprzężenia zwrotnego.

I nie tylko to. Wydaje się, że do czwartej gęstości „zdadzą” jedynie ci ludzie, którzy zakończyli pewne „lekcje”. Jak rozumiem, reszta znajdzie się na na Ziemi trzeciej gęstości, która zostanie niemal zniszczona w wyniku uderzenia komety, z wymiecionym z powierzchni ziemi dobytkiem cywilizacyjnym i być może, chociaż nie jestem tego pewna, pojęciowe możliwości wymagane do odbudowania cywilizacji będą ograniczone z powodu nowego „środowiska promieniowania kosmicznego”. Nieprzyjemna perspektywa dla niektórych, ale dla innych idea rozpoczęcia wszystkiego od nowa, od początku 3-ej gęstości, i tysiące lat na przejście przez wiele wcieleń i uczestniczenie w „rozkoszach ciała", jest dość atrakcyjna. Oczywiście, z takim scenariuszem przychodzi każde z tysiącleci wojny, głodu, choroby, okrucieństwa i tak dalej, co jest nieodłączną częścią egzystencji trzeciej gęstości. Dla niektórych jednak jest to po prostu „cena”, którą muszą zapłacić za swoje osobiste samokorzyści i przyjemności. Model STS zawsze wybiera pobożne życzenia typu: „TO mi się nie przydarzy! Jestem wyjątkiem!”

Inna ważna kwestia dotycząca „grawitacji”. Kasjopeanie powiedzieli, że tryb STS (Służenie Sobie) jest odzwierciedleniem gromadzenia ciężkości, a STO jest odzwierciedleniem rozpraszania ciężkości. Co to może znaczyć i jakie następstwa się tu sugeruje? Czy to koncepcja podobna do tej, której się domyślałam, pisząc The Secret History of The World, gdzie mówiłam o „Różnicy potencjałów kontaktowych”? Czy to oznacza, że te siły na Ziemi, które pragną kontrolować i które tak skutecznie oszukują ludzkość, zamierzają rzeczywiście PRZYCZYNIĆ SIĘ do „przyciągnięcia” fali do naszej rzeczywistości, czyli do dokładnie tego, czego mogą chcieć uniknąć?

I co mogłoby oznaczać dla kogoś bycie w trybie „gromadzenia ciężkości”, kiedy „uderzy” fala? Czy wpłynie ona na niego inaczej niż na kogoś, kto pozostaje w trybie „rozpraszania ciężkości”?

Niemniej jednak, mamy wielu innych ludzi, którzy chcą wiedzieć, czego takiego musimy się nauczyć, by osiągnąć „gotowość przejścia do następnej klasy”. Wydaje się, że nie musimy BYĆ na wyższym poziomie, by tam PÓJŚĆ… musimy jedynie możliwie najgruntowniej przyswoić wiedzę o tym, co jest TUTAJ. Rzuca to nieco inne światło na tę sprawę, ponieważ zmniejsza ciężar winy, pod którym ugina się większość ludzi próbujących pracować nad awansem „duchowym”. Uważają, że jeśli ciągle jeszcze „tego nie robią” bądź nie są zdolni do działań na wyższym poziomie, to w pewien sposób ponoszą za to winę albo też są ułomni i zostaną w tyle.

Wydaje się, że nie o to chodzi. Wydaje się raczej, że to my sami mamy starać się poznać sposoby funkcjonowania TEJ gęstości najdokładniej i najlepiej, jak to możliwe. Cóż dobrego przyjdzie człowiekowi z powiedzenia: „Och, nie mogę funkcjonować w tym świecie, ponieważ naprawdę jestem na to wszystko ZBYT uduchowiony!” A tak naprawdę, taka osoba nie ma pojęcia o tej rzeczywistości i o tym, jak ona działa, nie może więc w skuteczny i użyteczny dla siebie czy innych sposób manewrować w tym środowisku. Pięknie i dobrze jest chcieć pośredniczyć i pracować nad ulepszeniem życia duszy i tego wszystkiego, co się z tym łączy, ale jeśli nie daje to żadnego praktycznego rezultatu w rzeczywistym świecie, czyż nie mamy prawa uważać, że ta osoba ma jeszcze do wyuczenia parę lekcji związanych z poruszaniem się po tym poziomie? Poniższe, zaczerpnięte z poprzedniej części fragmenty, badają tę kwestię w nowy i odmienny sposób.

O: Widzisz, moja droga, kiedy przybędziesz do 4-ej gęstości, wtedy zobaczysz.
P: (L) Jak u licha mam się tam dostać, jeśli nie mogę tego „pojąć”?
O: Kto mówi, że musisz to „pojąć” zanim się tam dostaniesz?
P: (L) No cóż, to prowadzi nas dokładnie z powrotem do: co zrobi Fala, by poszerzyć tę świadomość. Jeśli bowiem ta fala jest tym, co „tam cię zabierze”, co sprawia, że tak jest?
O: Nie. To jest tak: gdzie pójdziesz po zakończeniu wszystkich swoich lekcji w „trzeciej klasie”?
P: (L) Więc, to jest kwestia tego…
O: Odpowiedz, proszę.
P: Przechodzi się do czwartej klasy.
O: W porządku, a teraz - czy musisz już być w czwartej klasie, żeby pozwolono ci tam pójść? Odpowiedz.
P: (L) Nie. Ale musisz znać te wszystkie sprawy 3-ej gęstości…
O: Tak. A nawet więcej, jeśli o to chodzi: musisz nauczyć się wszystkich tych lekcji.
P: (L) O jakiego rodzaju lekcjach tu mówimy?
O: Karmicznych i zwykłym zrozumieniu.
P: (L) Jakie są kluczowe elementy tego zrozumienia i czy są one uniwersalne?
O: Są uniwersalne.
P: (L) Czym one są?
O: Nie możemy ci tego powiedzieć.
P: (L) Ekstra! Żadna noc z wami nie obyłaby się bez tego! Czy te lekcje mają coś wspólnego z odkrywaniem ZNACZEŃ symboliki egzystencji 3-ej gęstości, widzianej za zasłoną… i reagowaniem zgodnie z prawdziwym wolnym wyborem? Oddanie sprawiedliwości każdej rzeczy, osobie czy wydarzeniu, jak uczą sufi?
O: W porządku. Ale nie można tej sprawy przyspieszyć. Nauczysz się, kiedy się nauczysz!

Oto dalsze wskazówki, jeśli chodzi o to, czym są te lekcje:

O: Czy jest jakieś narzędzie, które sprawia, że dziecko niekoniecznie musi się
uczyć się jazdy na rowerze, po to, by wiedzieć jak na nim jeździć?!?
P: (MM) Czy przyswajając wiedzę nie otrzymuje się więcej wolnej woli?
O: Tak!! Tak!!
P: (L) Więc, innymi słowy, wiedza i świadomość uświadamiają posiadanie wolnej woli oraz czynią cię świadomym tego, które działania rzeczywiście SĄ aktami wolnej woli, a zatem, kiedy znasz albo domyślasz się różnicy między kłamstwami i oszustwem a prawdą, wtedy jesteś w stanie kierować swoim życiem?
O: Tak.

Wiele osób pytało mnie o „pragnienie wiedzy”. Wydaje im się, że zdobywanie i gromadzenie wiedzy jest działaniem STS.

P: (L) A jeśli twoją pasją jest wiedza?
O: To nie jest pasja, to jest poszukiwanie duszy.
P: (L) Co daje ludziom ów napęd, ten efekt walca drogowego, że są oni zdecydowani zejść na samo dno wszystkiego i obnażyć każde kłamstwo, aż nie zostanie nic poza nagą prawdą? Co jest źródłem tego pragnienia?
O: Błędna koncepcja. To oznacza po prostu, że ktoś taki jest w tym punkcie cyklu uczenia się. W tym punkcie żaden napęd nie jest potrzebny.

Wtedy pojawia się oczywiście pytanie o „skoki”, jak zostało to opisane powyżej – chęć „przeskoczenia” trzeciej gęstości i powrotu wprost tam, gdzie wszystko jest wspaniałe, szczęśliwe i spokojne. Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że takiego rodzaju myślenie jest bardziej STS, niż mogłoby się wydawać, ostatecznie bowiem tym, czego się pragnie, jest ucieczka przed ciężką pracą przerobienia lekcji z tej gęstości. Pragnie się „beztroski i wygody” i - żadnej pracy. Tacy ludzie chcą siedzieć w kręgach, kontemplować swoje własne problemy czując się pępkiem świata i śpiewać „ooommm”, bombardując planetę swoją „bezwarunkową miłością i światłem”, tak żeby wszyscy inni załapali się na ICH program, a my możemy sobie iść do domu, i to JUŻ! (Zauważcie, że „ich program” stoi w sprzeczności z „bezwarunkową” naturą miłości i światła, jakie wysyłają!)

Ale musimy przecież porozmawiać o tym, co mamy tu ROBIĆ. Jaki jest sens komunikowania się w tej kwestii z Kasjopeanami, czy też z jakimkolwiek innym źródłem, jeśli mamy tu tylko być, uczyć się i robić tak długo, aż się nauczymy i wszystko to zrobimy?

P: (L) Więc pewne wydarzenia i okoliczności mogłyby pomóc komuś w 'skokach'?
O: Nie w „skokach”, w
przyspieszeniu. Fakt numer jeden: Wszystko co jest, to lekcje.
Fakt drugi: To jest jedna wielka szkoła.
Fakt trzeci: Odmierzanie czasu jak je postrzegacie, nigdy nie jest, NIGDY skończone.
Fakt czwarty: To co ma się wydarzyć, jak to określacie, jest błędne, i nie wystąpi, dopóki nie osiągniecie tego punktu w cyklu uczenia się, i nie jesteście jeszcze blisko.
Fakt piąty: Cykl uczenia się jest zmienny, a postęp w nim jest ustalany poprzez wydarzenia i okoliczności, kiedy te się odsłaniają.

Ta idea „cyklu uczenia się” i postępu wyznaczanego przez wydarzenia i okoliczności jest nieco rozjaśniona w tym, co poniżej:

Pamiętajcie, gęstość odnosi się jedynie do świadomej uwagi. Kiedy ktoś jest świadomy, WSZYSTKO dostraja się do tej świadomości.

To wydaje się być kluczem do rozumienia wydarzeń i manifestacji naszego życia. „Kiedy ktoś jest świadomy, WSZYSTKO dostraja się do tej świadomości”. Co to właściwie oznacza?

Colin Wilson napisał wstęp do książki Lindy Moulton Howe Glimpses of Other Realities [Przebłyski Innych Rzeczywistości], w którym zauważył:

Nigdy nie czytałem książki, która wzbudziłaby we mnie tak silne reakcje. Wciąż jeszcze się zastanawiam: „Jeśli to prawda, to znaczy, że wszyscy śpimy. Dzieje się coś strasznego, coś, co prędzej czy później dotknie każdego człowieka na tej planecie, a my wciąż żyjemy tak, jakbyśmy mieli do czynienia z komfortowym bezpieczeństwem wieku wiktoriańskiego”.

Pytanie, które wciąż do mnie powraca, brzmi: Jeśli to wszystko prawda – czy choćby tylko półprawda – dlaczego tak wielu ludzi potrafi to ignorować? Dlaczego sceptycy, tacy jak pisarz Philip Klass i były astronauta Carl Sagan, twierdzili, że UFO jest jedynie histerycznym przywidzeniem?

... Są rzeczy, które jest mi bardzo trudno zaakceptować. Na przykład mniemanie, że obcy mogą podróżować wstecz w czasie. Zawsze wydawało mi się, że podróż w czasie jest niemożliwością. Pociągałoby to za sobą oczywiste paradoksy, takie jak możliwość powrotu do „siebie” sprzed pięciu minut – czy nawet pięciu sekund – i przeniesienie tego „wcześniejszego siebie” do teraźniejszości, tak, by było „was” dwoje.

[Po idee związane z Podróżą w Czasie, sięgnij do Physics and the Mysterious]

... Potem uświadomiłem sobie, że jako autor piszący o badaniach psychologicznych przez prawie trzy dekady akceptowałem realność przewidywania przyszłości – ludzi, którzy z pełną dokładnością widzą coś, co jeszcze się nie wydarzyło. A jednak teoria chaosu mówi nam, że nie istnieje żadna naukowa metoda przewidzenia, co stanie się za kilka dni.

Podobnie jak Linda Moulton Howe, Jacques Vallee i John Keel i każdy inny, kto badał fenomen UFO, ja sam próbuję sformułować ogólną teorię, która obejmie mnóstwo wysoce zagmatwanych i wzajemnie sprzecznych informacji.

...Kiedy próbuję spojrzeć na całość tego zjawiska, wracam do swojej najbardziej podstawowej intuicji, która była sercem całej mojej pracy od czasu Outsidera, czyli od 1956 roku – że coś dziwnie złego dzieje się z ludzką świadomością. Chociaż wyewoluowaliśmy dalej niż jakiekolwiek inne zwierzę na Ziemi, to stało się to za cenę absurdalnej ciasnoty, co oznacza, że patrzymy na rzeczywistość przez silny teleskop, nie potrafiąc zobaczyć lasu czy nawet liści, ponieważ możemy się skupić jedynie na pojedynczych drzewach... Widzimy świat tak, jak widzi go robak, podczas gdy pilnie potrzebujemy widoku z lotu ptaka.

... Na tym etapie ewolucji, naszą największą potrzebą jest zmiana naszego intelektualnego punktu widzenia – uznanie, że nie jesteśmy we wszechświecie sami i że powinniśmy robić znacznie lepszy użytek z inteligencji, którą mamy. Nasza ciasnota hipnotyzuje nas, wprowadzając nas w stan pasywności.

...Wydaje mi się, że tym, co obecnie się narzuca, czy nam się to podoba czy nie, jest bardziej uniwersalistyczny punkt widzenia. Nie wiem, czy próbują nam to powiedzieć „obcy”, czy może to jest coś większego. Z pewnością jednak mówi się nam, że musimy się obudzić. Zjawisko UFO – czy wiele pokrewnych zjawisk – stopniowo zmusza nas do akceptacji tego, że istnieją „inne rzeczywistości i wymiary” i że nie możemy dłużej żyć jak przeżuwające krowy na polu.

...To, co teraz się dzieje, z wytrwałością, która nie może być ignorowana, wymaga naszej uwagi i stanie się jeszcze bardziej uporczywe, dopóki nie zdobędzie całej naszej uwagi.

Podobnie jak u Colina Wilsona, moje własne wprowadzenie do zjawiska UFO było silnym doświadczeniem (opisanym w Amazing Grace). Byłam nie tylko sceptykiem co do ludzi widzących ”małe zielone ludziki” w dziwnym statku, który pojawiał się i znikał – a nawet objawiał się jedynie połowie danej grupy ludzi w tym samym samym czasie i miejscu – ja to zupełnie lekceważyłam!

Nie chcę jednak zbaczać teraz na te tematy. Chcę się zająć przerabianiem lekcji z 3-ej gęstości, czy też „zwykłym zrozumieniem”, które Kasjopeanie uznali za „warunek wstępny” „zdania” do 4-ej gęstości.

Colin Wilson zauważył powyżej, że „nasza ciasnota hipnotyzuje nas wprowadzając w stan pasywności”. Czy naprawdę tak jest, czy też może nasza ciasnota jest wynikiem jakiegoś rodzaju hipnozy? Kasjopeanie mówią, że poprzez manipulację DNA zostaliśmy „zaprogramowani” tak, by móc postrzegać jedynie ograniczone pasmo rzeczywistości, w której żyjemy, poruszamy się i istniejemy.

Jak wspomniano w innym miejscu tej witryny, jest w hipnozie coś zabawnego, co ilustruje tę kwestię:

Istnieje pewien mało znany fakt dotyczący eksperymentalnej hipnozy zilustrowany przez następującą historię:

Podmiot hipnozy poddany został sugestii, że po obudzeniu nie będzie widzieć trzeciej osoby obecnej w pokoju, która - jak zostało zasugerowane - stała się niewidzialna. Przekazane zostały właściwe dla tego celu sugestie, coś w rodzaju "nie będziesz widział X" i tak dalej - w różnych formach. Gdy podmiot hipnozy został obudzony, sugestia NIE DZIAŁAŁA!

Dlaczego? Ponieważ była ona sprzeczna z jego systemem wiary. On NIE wierzył, że ktoś może stać się niewidzialny.

Spróbowano więc innej taktyki. Podmiot ponownie został zahipnotyzowany i powiedziano mu, że ta trzecia osoba wychodzi z pokoju... że została wezwana w ważnej sprawie i opisano, jak zakłada płaszcz i kapelusz... i, żeby dostarczyć „efektów dźwiękowych”, drzwi zostały otwarte i zamknięte, a następnie – wyprowadzono podmiot z transu.

Zgadnijcie, co się stało? On NIE WIDZIAŁ tej Trzeciej Osoby.

Dlaczego? Ponieważ jego system wierzeń „aktywowany” został w sposób „akceptowalny” dla jego instynktu „przetrwania ego”. Przetrwanie jaźni jest ustanawiane we wczesnej fazie naszego życia przez rodziców i przez społeczne programowanie w zakresie tego, co JEST, a co NIE JEST możliwe. Uczymy się tego przez obserwację, w co nasi rodzice i społeczeństwo uznają za stosowne wierzyć. Gdy dziecko widzi "wróżkę", całkiem szybko uczy się NIE dostrzegać jej, ponieważ mówi mu się, że to „bzdura” albo „niemożliwe” i tak dalej, a widzenie takich rzeczy wywołuje dezaprobatę. Aprobata rodzica jest niezwykle sugestywna dla małego dziecka, które czuje się całkowicie uzależnione od swoich najważniejszych opiekunów.

Wróćmy jednak do naszej historii. Trzecia Osoba zaczęła chodzić po pokoju, podnosząc różne rzeczy i ustawiając je. Wykonywała różne czynności mające na celu zbadanie świadomości podmiotu co do jej obecności, a ów podmiot widząc tę „odbiegającą od normy” aktywność wpadł w kompletną histerię! Widział obiekty poruszające się w powietrzu, drzwi otwierające się i następnie zamykające - jednak NIE MÓGŁ zobaczyć ŹRÓDŁA tych wydarzeń, ponieważ nie wierzył, że w pokoju był jeszcze ktoś inny.

Jakie są zatem implikacje tego elementu ludzkiej świadomości? (Nawiasem mówiąc, jest to także powód, dla którego większość terapii nałogowców nie odnosi skutku - próbują one oddziaływać przeciwko "systemom wiary" wrytym w podświadomość, które utrzymują człowieka w przekonaniu, że nałóg jest niezbędny do przetrwania).

Jedną z pierwszych rzeczy, która przychodzi do głowy temu, kto się nad tym zastanawia jest myśl, że każdy ma inny zestaw przekonań i że przekonania te determinują, jak wiele z OBIEKTYWNEJ rzeczywistości jest dostępne. Można debatować, na ile naprawdę „obiektywna” jest ta rzeczywistość, jednak ten aspekt nie jest ściśle związany z aktualnym tematem.

W tej analogii obiektywna rzeczywistość JEST TYM, CZYM JEST, bez względu na to, czy jest ona naprawdę obiektywna, czy też jest jedynie powszechnie uzgodnioną rzeczywistością – w naszej historii spora część tej rzeczywistości nie jest dostępna „podmiotowi” wskutek zaprogramowania zgodnego z jego systemem wierzeń, a aktywowanego przez chęć wyboru komu lub czemu wierzyć (w tym wypadku uwierzył hipnotyzerowi).

Spotkałam się z wieloma ciekawymi reakcjami na tę historię, na przykład dla niektórych ludzi oznacza ona po prostu, że nasze systemy wierzeń „ukrywają” przed nami „obecność duchów” na świecie. Jak w wyżej cytowanym komentarzu na temat zjawisk psychicznych pisał Colin Wilson, jest to swego rodzaju „częściowe przebudzenie” na „inne wymiary”. Implikacja jest jednak dużo głębsza. Jeśli pominie się scenę, na której rozgrywa się owa historia, pozostawiając jedynie „trzeciego człowieka” i obserwatora, można – ekstrapolując – przyjąć, że reprezentuje ona WSZYSTKIE zjawiska naszego świata. Widzimy kwiat, ale jesteśmy zahipnotyzowani w kwestii tego, jak go postrzegać. Widzimy chmury, ale zahipnotyzowani jesteśmy co do tego, jak je widzieć. Naprawdę NIE WIEMY, czym jest prawdziwa rzeczywistość. Naprawdę nie wiemy, jak wygląda „samoistny kwiat”. To, co widzimy, jest NASZĄ interpretacją ciągu fal bądź fluktuacji OŚRODKA naszej rzeczywistości, które interpretujemy zgodnie z naszym „programem”.

Następną ważną rzeczą w tej historii jest to, że – w zależności od programu – różni ludzie mogą, zgodnie ze swoim systemem wierzeń, przypisywać danemu zjawisku różne „ukryte moce”. Czym jednak jest OBIEKTYWNA rzeczywistość?

Teraz inna historia, która przedstawia tę ideę nieco głębiej. Pochodzi ona z napisanej przez Uspieńskiego książki In Search of the Miraculous [Fragmenty nieznanego nauczania], a przypisywana jest Gurdżijewowi:

Jest taka wschodnia bajka, która mówi o bardzo bogatym czarodzieju, który posiadał olbrzymie stado owiec. Ale jednocześnie czarodziej był bardzo skąpy. Nie chciał zatrudnić pasterzy ani wybudować płotu wkoło pastwiska, na którym pasły się owce. Z tego powodu owce często gubiły się w lesie, wpadały w parowy, a nade wszystko uciekały, ponieważ wiedziały, że czarodziej chce ich mięsa i skóry, a to im się nie podobało.

Czarodziej znalazł w końcu na to lekarstwo. Zahipnotyzował owce i zasugerował im, co następuje: po pierwsze, że są nieśmiertelne, że obdzierając je ze skóry nie czyni się im żadnej krzywdy, a przeciwnie, że jest to dla nich dobre, a nawet przyjemne; po drugie, czarodziej zasugerował im, że jest dobrym pasterzem, który tak bardzo kocha swoje stado, że jest gotów dla niego zrobić wszystko na świecie; i po trzecie, zasugerował im, że jeśli cokolwiek miałoby się im przydarzyć, to nie przydarzy się to teraz, a w każdym razie nie tego dnia, a zatem nie potrzebują o tym myśleć. Następnie czarodziej zasugerował swoim owcom, że wcale nie są owcami; niektórym z nich zasugerował, że są lwami, innym, że orłami, innym, że są ludźmi, a jeszcze innym, że czarodziejami.

Na tym skończyły się wszystkie jego troski i zmartwienia dotyczące owiec. Owce nigdy już nie uciekały, ale spokojnie oczekiwały chwili, kiedy czarodziej obedrze je z mięsa i skór.”

Każdy bez wyjątku człowiek postrzega Trzecią Osobę zgodnie ze swoim programem, który aktywuje – lub jest aktywowany przez – jego system wierzeń. To jest jego „Stan Świadomości”. Może on być świadomy jedynie tego, w co WIERZY, że może być tego czegoś świadomy, wszystko inne staje się albo „niewidzialne”, albo „anomalne” - i ignorowane albo zakryte przez program przetrwania podświadomego umysłu.

Kiedy ktoś dłużej myśli o tym problemie, zdaje sobie sprawę, że być może istnieje OGROMNA przepaść miedzy tym, co postrzegamy jako realne, a faktyczną obiektywną rzeczywistością... i niezależnie od tego, jak obiektywni próbujemy być, nigdy nie możemy być pewni. Jedyną rzeczą, która wydaje się oferować wyjście z tej sytuacji, jest po prostu obserwacja danego zjawiska i porównywanie spostrzeżeń z mnóstwem innych ludzi oraz próba precyzyjnego określenia „stałej”, która obecna jest we wszystkich tych spostrzeżeniach. W ten sposób możemy przybliżyć się do tego, czym NAPRAWDĘ jest Trzecia Osoba i co ona NAPRAWDĘ robi, i to właśnie powinno stanowić naszą najlepszą odpowiedź. A „obserwowanie zjawiska”, w najbardziej dosłownym tego znaczeniu, oznacza oczywiście pozyskiwanie i gromadzenie wiedzy w każdej postaci i każdego rodzaju po to, żeby mieć wystarczającą bazę danych do wyciągania wniosków na temat obserwacji otoczenia.

Jest to jednak trudne, przekonania są bowiem ściśle związane z emocjami! Pamiętajcie: nasze przekonania kształtują się w emocjonalnych sytuacjach interakcji z naszymi rodzicami i innymi „autorytetami” z naszego okresu niemowlęctwa i dzieciństwa! Nawet samo rozważanie wyswobodzenia się z tego bezpiecznego, wewnętrznego „środowiska”, jest już przerażające.

Właśnie to musimy jednak robić.

W przeciwnym razie znajdziemy się w rzeczywistości, gdzie wokół będą się działy wszelkiego rodzaju anomalie... obserwowalne w kategoriach klasycznych i kwantowych... jednak obiektywna racja bytu będzie niedostępna rozważaniom. NIE BĘDZIE SIĘ W STANIE ZOBACZYĆ tej „Trzeciej Osoby” i będzie się przez to podlegać kaprysom i upodobaniom rzeczonej „postaci”, kimkolwiek lub czymkolwiek ona NAPRAWDĘ JEST!

Wydaje się więc, że prawdziwym problemem jest konflikt między rzeczywistością SUBIEKTYWNĄ i OBIEKTYWNĄ. Przy wielu okazjach Kasjopeanie wypowiadali się na temat natury Służenia Sobie – tendencji do życia „Myśleniem Życzeniowym”. W najbardziej interesujący sposób dyskutuje się o tym w następującym fragmencie:

22-10-94
P: (L) Czy ludzie uwięzieni są w materii fizycznej?
O: Z wyboru.
P: (L) Dlaczego tak wybrali?
O: Żeby doświadczać wrażeń fizycznych. Była to decyzj
a umysłu grupowego.
P: Kto kierował tą grupą?
O: Ta grupa.
P: (L) Czy oddziaływanie między duchem/duszą i ciałem fizycznym wytwarza jakiś produkt uboczny, pożądany przez inne istoty?
O: No cóż, wszystko ma zarówno pożądane jak i niepożądane konsekwencje, trzeba tu jednak wspomnieć, że wszystko, co istnieje we wszystkich rzeczywistościach wszechświata, może doświadczać egzystencji tylko na jeden z dwóch sposobów. Można by to określić jako cykl długofalowy i cykl krótkofalowy. Wracając do twojego poprzedniego pytania o to, dlaczego ludzie są „uwięzieni” w fizycznej egzystencji, co jest oczywiście dobrowolne i wybrane, to stało się tak z powodu pragnienia zmiany z długofalowego cyklu doświadczania egzystencji całkowicie - jak byście ją nazwali – eterycznej lub duchowej na cykl krótkofalowy tego, co nazywacie egzystencją fizyczną. Różnica polega na tym, że
cykl długofalowy obejmuje jedynie bardzo stopniową zmianę w ewolucji w sposób cykliczny, podczas gdy cykl krótkofalowy pociąga za sobą dwoistość. I tak też jest z duszami w ciele fizycznym, jak doświadczane to jest na planie ziemskim, ponieważ przez połowę cyklu dusza doświadcza stanu eterycznego, a przez drugą połowę cyklu stanu fizycznego. Chociaż połowy te nie są mierzone w czasie w taki sposób, w jaki wy mierzycie czas, suma doświadczenia jest w obu połowach taka sama. To natura doprowadziła do konieczności stworzenia cyklu krótkofalowego, poprzez naturalne ograniczenia wszechświata, kiedy grupowy umysł dusz wybrał doświadczanie fizyczności w miejsce egzystencji całkowicie eterycznej.
P: (L) Czy to wzajemne oddziaływanie tworzy jakiś produkt uboczny?
O: Tworzy tyle samo produktów ubocznych o charakterze pozytywnym, co i negatywnym.
P: (L) Czym są te produkty uboczne?
O: Który najpierw?
P: (L) Pozytywny.
O: Pozytywnym produktem ubocznym jest wzrost energii względnej, która przyspiesza proces uczenia się duszy i wszystkich jej jedno- i dwuwymiarowych wzajemnie z nią oddziałujących partnerów. Innymi słowy - flory i fauny, minerałów i
td. Wzrost całego doświadczenia i ruch w kierunku ponownego szybszego połączenia się w cyklu poprzez ten fizyczno-eteryczny transfer krótkofalowego cyklu. Ten o charakterze negatywnym również tworzy wiele negatywnych doświadczeń dla tych samych istot, które inaczej by nie istniały, ponieważ istota pierwszego i drugiego poziomu natury, flora i fauna, normalnie doświadczałaby na planie ziemskim długoterminowego lub długofalowego cyklu, w przeciwieństwie do krótkofalowego cyklu fizycznego i eterycznego, jakiego doświadcza teraz w wyniku wzajemnych oddziaływań z gatunkiem ludzkim w jego krótkofalowym eteryczno-fizycznym cyklu.
P: (L) W pewnym momencie zwrócono uwagę, że pewne obce istoty porywają ludzi i poddają ich okrutnej i pełnej cierpienia śmierć, żeby stworzyć „transfer o maksymalnej energii”. Czym pod tym względem jest ów transfer o maksymalnej energii, który pojawia się podczas długiego, powolnego i niezwykle bolesnego procesu umierania?
O: Ekstremalny lęk i trwoga zwiększają energię lęku/trwogi o charakterze negatywnym, co napędza/ dostarcza paliwa istoty, o których mówisz, w ten sposób, że czerpią one z tego i produkują rodzaj energii napędowej, która - jako jedna z ich form żywienia się opartego na ich metabolicznej strukturze – utrzymuje ich w ruchu.
P: (L) Jaka jest ich metaboliczna struktura?
O: To bardzo złożone i bardzo trudno to opisać, ponieważ odbywa się to na czwartym poziomie gęstości, którego nie rozumiecie. Ale jedną z ich przesłanek istnienia na czwartym poziomie jest ich zdolność do odżywiania się zarówno metodami eterycznymi jak i fizycznymi. A więc ów transfer energii reprezentowałby eteryczną metodę odżywiania, a inne sposoby są osiągane fizycznie.
P: (L) Jakie inne sposoby?
O: No cóż, przykładem tego byłoby picie krwi oraz ubocznych produktów krwi.
P: (L) Czy oni to robią?
O: Tak, ale sposób pobierania jest inny, niż przypuszczlnie myślicie. Odbywa się przez pory.
P: (L) W jaki sposób?
O: Kąpiąc się i absorbując potrzebne produkty, a następnie pozbywając się pozostałego produktu. [...]
P: (L) Wracając do istot, które przez pory absorbują składniki pokarmowe – jakiego typu to istoty?
O: Zarówno te, które opisujecie jako Istoty Jaszczurze, jak i te, które opisujecie jako Szaraki. W każdym razie jest to konieczne dla ich przeżycia. Mimo że Szaraki nie są naturalną częścią cyklu krótkofalowego, są raczej sztucznym wytworem Jaszczurzych Istot, to jednak naśladują funkcje żywieniowe.
P:(L) Skoro są one sztucznie stworzone przez Istoty Jaszczurze, czy to oznacza, że nie mają duszy?
O: Zgadza się.
P: (L) Jak one funkcjonują? Czy są jak roboty?
O: Funkcjonują poprzez interakcję z duszami Istot Jaszczurzych. Technologia ta jest o wiele bardziej zaawansowana od tej, którą znacie, ale Szaraki nie są jedynie sztucznie zbudowanymi i zaprojektowanymi istotami, funkcjonują też mentalnie i psychicznie jako projekcje Istot Jaszczurzych. Są jak czterowymiarowe „sondy”.
P: (L) Jakie są ich, jako czterowymiarowych sond, możliwości?
O: Mają wszystkie te możliwości, jakie mają Istoty Jaszczurze, z tą tylko różnicą, że ich wygląd fizyczny jest zupełnie inny, nie mają też własnych dusz, inna jest też ich wewnętrzna struktura biologiczna. Ich funkcjonowanie jest jednak takie samo i żeby pozostać jako projekcje, też muszą przyswajać składniki pokarmowe w ten sam sposób - zarówno duchowo jak i fizycznie - tak jak to robią Istoty Jaszczurze. Negatywna energia jest paliwem koniecznym, dlatego że zarówno Istoty Jaszczurze jak i Szaraki żyją na czwartym poziomie gęstości, który jest najwyższym poziomem gęstości, gdzie można istnieć służąc jedynie sobie, tak jak czynią to te istoty. Dlatego więc muszą one przyswajać energię negatywną, czwarty poziom gęstości jest bowiem najwyższym przykładem służby sobie, która jest wzorcem myśli negatywnej. Czwarty poziom gęstości oznacza postęp w stosunku do trzeciego poziomu gęstości. Z każdym krokiem naprzód w poziomach gęstości, egzystencja indywidualnej świadomej istoty staje się mniej trudna. Dlatego też łatwiej jest istnieć na czwartym poziomie gęstości niż na trzecim, trzeci jest mniej trudny niż drugi i tak dalej. To w mniejszym stopniu nadweręża energię duszy. Zatem istoty egzystujące na czwartym poziomie gęstości mogą czerpać – w sensie absorbcji negatywnej energii duszy – od istot egzystujących na trzecim poziomie gęstości. Podobnie istoty z trzeciego poziomu gęstości mogą czerpać od istot z drugiego poziomu gęstości, chociaż ten rodzaj czerpania nie jest tak konieczny, jest jednak dokonywany. Oto dlaczego egzystujące na trzecim poziomie istoty ludzkie często sprawiają ból i cierpienie tym z królestwa zwierząt, które egzystują na drugim poziomie gęstości – ponieważ jako istoty, które przede wszystkim służą sobie, tak jak wy, czerpią negatywną energię duszy od tych z poziomu drugiego i z pierwszego i tak dalej. Ponieważ posuwacie się w kierunku czwartego poziomu gęstości, który się do was zbliża, musicie teraz dokonać wyboru co do tego, czy rozwijać się w kierunku służby innym, czy pozostać na poziomie służby sobie. To będzie decyzja, do której dostosowanie zajmie wam trochę czasu. Do tego właśnie odnosi się ów „tysiącletni okres czasu”. To okres, według miary waszego kalendarza, który rozstrzygnie, czy poczynicie postępy w służbie innym, czy pozostaniecie na poziomie służby sobie. Ci, którzy opisywani są jako Jaszczury, wybrali zdecydowane zamknięcie się w służbie sobie. A ponieważ są oni na najwyższym z poziomów gęstości, na którym jest to możliwe, muszą stale czerpać duże ilości negatywnej energii od tych z poziomu trzeciego, drugiego i tak dalej. Oto dlaczego robią to, co robią. To również wyjaśnia dlaczego ich rasa umiera – nie byli oni bowiem w stanie nauczyć się, jak przerzucić się z tej szczególnej formy ekspresji do służby innym. A ponieważ pozostają oni na tym poziomie przez tak – jakbyście to ocenili – długi czas i rzeczywiście mocno się w nim zakorzenili i faktycznie w nim się umocnili, oto dlaczego umierają i rozpaczliwie próbują wziąć od was możliwie najwięcej energii i metabolicznie odtworzyć swoją rasę.
P: (L) Więc, jeśli jesteśmy dla nich źródłem pożywienia i siły roboczej, dlaczego po prostu nie hodują nas w zagrodach na swojej własnej planecie?
O: Hodują.
P: (L) Zatem, skoro jest nas tutaj tak wielu, dlaczego po prostu się tu nie wprowadzą i nie przejmą wszystkiego?
O: Taki jest ich zamiar. Od dość dawna mają taki zamiar. Jak wiesz, podróżują tam i z powrotem w czasie, żeby przygotować wszystko tak, żeby – przy pomocy transferu z poziomu trzeciego na czwarty, którego ta planeta doświadczy – móc przyswoić maksymalną ilość negatywnej energii, w nadziei, że będą mogli dopaść was na czwartym poziomie i w ten sposób dokonać kilku rzeczy. 1: zachować swoją rasę jako zdolny do życia gatunek; 2: zwiększyć swoją liczebność; 3: umocnić swoją władzę; 4: rozprzestrzenić swoją rasę w całym świecie czwartej gęstości. By tego wszystkiego dokonać, wpływali na wydarzenia przez – według waszych kalendarzy – około 74 tysiące lat.
I podczas tej pracy robili to w zupełnie nieruchomym stanie czasoprzestrzeni, podróżując wedle woli w przód i w tył. Jednak, co ciekawe, spełznie to na niczym.
P: (L) Jak możecie być tak pewni, że to się nie uda?
O: Ponieważ to widzimy.
Jesteśmy w stanie zobaczyć wszystko, nie tylko to, co chcemy widzieć. Ich błąd polega na tym, że widzą oni jedynie to, co chcą zobaczyć. Innymi słowy, to najwyższy z możliwych przejawów tego, co nazwalibyście myśleniem życzeniowym. A przejawiane na czwartym poziomie gęstości myślenie życzeniowe staje się rzeczywistością dla tego poziomu. Czy wiecie, jak myślicie życzeniowo? No cóż, nie jest to dla was zupełną rzeczywistością, ponieważ jesteście na trzecim poziomie, ale gdybyście byli na czwartym poziomie i mieli wykonać to samo działanie, byłoby to faktycznie waszą świadomością rzeczywistości. Zatem, nie mogą oni zobaczyć tego, co my możemy zobaczyć, ponieważ my zamiast sobie - służymy innym, a jako że jesteśmy na szóstym poziomie, możemy zobaczyć wszystko, w każdym calu, takie, jakie jest, a nie takie, jakie chcielibyśmy, żeby było.
[...]
P: (L) Czy jacykolwiek obcy, w szczególności Jaszczury, kiedykolwiek żyli wśród ludzi i byli czczeni?
O: Nie żyli wśród ludzi, ale w różnych momentach w przeszłości bezpośrednio współoddziaływali z ludźmi. Działo się to wtedy, kiedy ludzie byli gotowi, skłonni i byli w stanie zaakceptować pojawiające się wprost z zewnętrznych źródeł bóstwa i czcić je. Takie rzeczy nie zdarzały się w niedawnej przeszłości.
Strzeżcie się jednak, może się to wkrótce stać.

W powyższym fragmencie zauważyliśmy bardzo wyraźne rozróżnienie pomiędzy Służbą Sobie i Służbą Innym w kategoriach WIDZENIA. To pierwsze jest SUBIEKTYWNE i widzi jedynie to, co chce widzieć, to drugie jest OBIEKTYWNE i widzi WSZYSTKO.

Co tak naprawdę może to oznaczać? A co z tymi wszystkimi dzisiejszymi naukami, mówiącymi że „to ty tworzysz swoją własną rzeczywistość”? Kasjopeanie właśnie powiedzieli, że:

[Służenie Sobie jest widzeniem jedynie tego, co CHCE się zobaczyć i jest ] najwyższym z możliwych przejawów tego, co nazwalibyście myśleniem życzeniowym. A przejawiane na czwartym poziomie gęstości myślenie życzeniowe staje się rzeczywistością dla tego poziomu. Czy wiecie, jak myślicie życzeniowo? No cóż, nie jest to dla was zupełną rzeczywistością, ponieważ jesteście na trzecim poziomie, ale gdybyście byli na czwartym poziomie i mieli wykonać to samo działanie, byłoby to faktycznie waszą świadomością rzeczywistości.”

Próbowałam wielu ludziom opowiedzieć o zadziwiających zmianach w moim życiu, będących rezultatem zmiany w mojej świadomości, polegającej na wypaleniu się tego, co przez tak wiele lat myślałam, czy chciałam myśleć, o naszym świecie.

To, co trudno mi było opisać, to zupełnie NOWE odczucie, jakie wywołuje we mnie wszechświat. Naprawdę jest tak, jakbym przybyła z zupełnie innego wszechświata do tego, w którym obecnie przebywam, i inne są wszystkie reguły – współmierne do mojej świadomości. W miarę jak zdobywałam coraz więcej wiedzy na temat funkcjonowania świata, zaczynałąm ją stosować do wszystkiego, czego doświadczałam w codziennym życiu. Spowodowało to wiele zmian, ponieważ wybory, których dokonywałam, były inne od tych, których dokonywałam wcześniej. Tak, wiele z tych wyborów opierało się na „rzeczach niewidzialnych”, rzeczach, które były sprzeczne z ogólnie obowiązującym, wpojonym kulturowo światopoglądem, efektem prania mózgu zafundowanego nam przez społeczeństwo; wiele z tych wyborów było po prostu niezrozumiałych w zwykłych kategoriach. Faktem jednak jest, że ich dokonałam, działałam zgodnie z nimi, a rezultaty były niemalże zadziwiające! Uczyłam się odczytywać „subtelne wskazówki” na temat świata i wzajemnych relacji ludzi, które są przed nami „zakryte”. A wskazówki te, zapewniam was, wykraczały daleko poza zwykłe „wrażenia psychiczne” standardowego, metafizycznego eksperta!

Chcę tu przedstawić część tego materiału, który pomógł mi zrozumieć „wskazówki” i „znaki”, których dostarcza nam otoczenie; „drogowskazy”, które wskazują różne kierunki składające się na chwile naszych decyzji; i nasze decyzje oparte na tym, co w danym momencie uznajemy za prawdziwe; wszystkie te rzeczy, które pomogły mi „zmienić moją rzeczywistość”, żebym mogła naprawdę zrozumieć to, co mieli na myśli Kasjopeanie, mówiąc:

Pamiętaj, gęstość odnosi się jedynie do świadomej uwagi. Kiedy jest się świadomym, WSZYSTKO dostraja się do tej świadomości.

Jedną z pierwszych rzeczy, które przypadkowo naprowadziły mnie na kilka z tych spraw było dziwne wydarzenie, które miało miejsce, kiedy pewnego dnia czekałam, żeby odebrać ze szkoły córkę. Siedziałam w samochodzie na szkolnym parkingu i obserwowałam wszystkie wychodzące z budynku dzieciaki i wszystko to, co normalnie robią dzieci, wychodząc ze szkoły. Obserwowałam ten program przez jakiś czas i każdego dnia byłam świadkiem owych dziwnych ceremonii i rytuałów amerykańskich nastolatków.

Po tym, co o dzisiejszych dzieciakach opowiadała moja córka, świadoma byłam jednej rzeczy – istnienia skrajnych podziałów oraz klik, które tworzą się w szkołach. W takim czy innym stopniu zdarzało się to zawsze, jednak w dzisiejszym świecie wydaje się to wyraźniejsze niż kiedykolwiek dotąd.

W mojej szkole średniej był to mniej lub bardziej „ekonomiczny” podział, prowadzący do przejawienia się struktury społecznej, co następnie prowadziło do „społecznej” nominacji. Było to dość zrozumiałe i w pewnej mierze znajdowało swoje odbicie w prawdziwym życiu.

Dziś jednak wygląda to zupełnie inaczej. Nic nie jest tak jednoznaczne (co nie znaczy, że „jednoznaczny” system z przeszłości był wskazany!). Grupy i kliki, które tworzą się w nowoczesnych szkołach średnich są czymś zupełnie innym. Byłam zafascynowana zmianami i ciekawa, dlaczego tak jest i jaka jest zasadnicza, leżąca u podstaw, dynamika.

Moja córka poinformowała mnie o gangach – „Crips” czy jakoś tak – o „grupach związanych z jakimś stylem”, takich jak Preps, Jocks, Loadies, Gothics, i tak dalej. Jedno wydawało się dla mnie jasne – względy finansowe mają z tym niewiele wspólnego. Członkiem gangu czy „Gothic” mogło tak samo dobrze być dziecko z rodziny zamożnej jak i z biednej. Narkotyki są powszechne we WSZYSTKICH tych ugrupowaniach. Zachowanie dziewictwa też nie wydaje się być jedną z tych rzeczy, które sprawiają, że należysz do tej czy innej grupy, jak było wtedy, kiedy ja chodziłam do szkoły średniej. Wydaje się również, że ilość dzieci dobrze sobie radzących w szkole spadła do rekordowo niskiego poziomu.

Tak więc obserwowałam te wylewające się wieloma drzwiami dzieciaki, tworzące grupy i kliki, każde przyciągane do swojego „typu”, żeby wspólnie spędzić czas i wymienić – co?

Co one NAPRAWDĘ robiły?

W tygodniach przed tym wydarzeniem miałam trochę kontaktów z ludźmi, którzy przedstawiali się jako lightworkerzy, ale później, w wyniku zabawnych zbiegów okoliczności, okazali się być zupełnym ich przeciwieństwem. Doświadczenia te sprawiły, że pomyślałam o idei „wyłączania dźwięku” i po prostu PATRZENIA na dynamikę. Oni byli tak zaabsorbowani mówieniem tego i owego oraz usiłowaniem sprawienia dobrego wrażenia poprzez przekonywanie swoją gadką mnie i innych o swoich dobrych intencjach. Kiedy jednak patrzyło się na wpływ, jaki mieli oni na życie innych ludzi, jak również na dynamikę ich własnego życia, coś było po prostu nie tak! Było tak, jak w tym powiedzeniu „dużo mówią, ale nic nie robią”. Tyle, że dużo głębsze i bardziej subtelne.

Któregoś dnia czytałam o jakiś badaniach ssaków naczelnych – wiecie, Jane Goodall i te rzeczy – i uprzytomniłam sobie, że metody obserwacji szympansów mogą być bardzo przydatne w obserwacji ludzi. Obserwując i nie dając się zwieść słowom, ma się dużo większą szansę zrozumienia, co się dzieje.

Siedziałam więc obserwując te dzieciaki i pomyślałam o zastosowaniu wobec nich wskazówek dotyczących badania naczelnych. Zauważyłam kilka zabawnych rzeczy jeśli chodzi o ich język ciała, kto kogo dotykał, jak i gdzie, jaką we wzajemnych relacjach przyjmowali postawę i nagle uświadomiłam sobie, że obserwuję, jak oni nawzajem się sobą ŻYWIĄ! Była to jedna z naprawdę najdziwaczniejszych intuicji, jakie kiedykolwiek miałam. Rzeczywiście zobaczyłam swego rodzaju „hierarchię” i przenoszenie energii z jednej osoby na drugą i następną, a w każdej liczącej od 5 do 10 dzieciaków grupie, zawsze było ktoś jeden, kto wydawał się być „dominujący”, w tym znaczeniu, że tej właśnie osobie przekazywana była w końcu cała ta energia.

Po wielu minutach zauważyłam ponadto, że niektóre dzieciaki w grupach, te wyglądające na małe i słabe, były w pewnym sensie „odrzucane”, czy też nie przyjmowane jako „źródła energii”, co powodowało ich oklapnięcie, jakby wypłynął z nich cały „sok”, i odchodziły wyglądając na zmęczone i pokonane. I zauważyłam, że po kilku minutach bycia dotykanym, adorowanym i tak dalej, „dominujący” rzeczywiście wydawał się PUCHNĄĆ, rósł i wyglądał na szerszego i pełniejszego. Były też osoby „wybrane”, które „dominujący” w taki czy inny sposób obmacywał, jakby rozładowując baterię i czerpiąc z niej elektryczność. Ciemne okulary w filmie Matrix!

Tak, było to dość ciekawe odkrycie. Zaczęłam więc robić tego MNÓSTWO. Obserwowałam wzajemne relacje ludzi, próbując ustalić rzeczywistą ich dynamikę. Było znacznie lepiej, kiedy nie mogłam słyszeć NICZEGO, co mówili, mogłam jedynie obserwować ich z pewnej odległości, tak żeby nie wiedzieli, że obserwuję. I z pewnością była to dość typowa sprawa. W każdej sytuacji miało miejsce coś w rodzaju „żywienia się” przepływającą energią.

Potem zaczęłam obserwować małżeństwa, próbując określić kto jest „dominujący”, nie w NASZYCH kategoriach, ale w kategoriach kto pobiera energię. Ciekawe, że dość często był nim ten, o którego można było wziąć za „słabszego” czy bardziej z tych dwojga bezbronnego – ten, który wzbudzał najwięcej współczucia! Zaczęłam wtedy myśleć o współczuciu i litości w zupełnie innych kategoriach. Widziałam, że tak naprawdę była to manipulacja, żeby zdobyć więcej „paliwa”.

Czy był to dowód na pewną hierarchię STS? Czy dominujący dominują nad swoimi małymi „grupami” i przyswajają energię uczestników, a potem są porywani i „dojeni” z paliwa, jakie zgromadzili? To ciekawe przypuszczenie, jak naprawdę może to działać.

W każdym razie obserwacje te doprowadziły do kilku interesujących pomysłów, którymi się podzielę, pamiętajcie jednak, że oparte są one jedynie na przypuszczeniu. Nigdy świadomie, na jawie, nie widziałam kosmity – ani Szaraka, ani „Jaszczurki”. WIDZIAŁAM UFO, czarny, szeroki na 300 stóp [ok. 900 metrów] bumerang, bezpośrednio nad moją głową, kiedy razem z dziećmi - które również go widziały - byłam w basenie. Niemal przez rok od zobaczenia go CIERPIAŁAM z powodu dziwnych fizycznych symptomów, które, jak mi później zasugerowano, były zatruciem radioaktywnym, w tamtym jednak czasie byłam takim sceptykiem, że przekonana byłam, że cierpię po prostu z powodu przepracowania i poważnych alergii.

Wydaje mi się, że większość ludzi niczego na temat „głębszej rzeczywistości” nie wie, a nawet nie podejrzewa; praktycznie rzecz biorąc, są oni zahipnotyzowani. Przeżywają życie w „cichej desperacji”, zapewniając innym ludziom, a nawet „obcym”, „ucztę”.

Wydają się posiadać „zaprogramowane implanty pętli myślowych”, tak że - bez względu na to, ile użyjesz logiki czy rozsądku, żeby przekonać ich do otwarcia umysłu - mocno trzymają się emocjonalnej, subiektywnej agendy oraz systemu przekonań. Do tej kategorii zaliczają się „naukowi sceptycy” i „artyści dezinformacji”. Nie zdają sobie nawet sprawy z tego, że są „agentami” i byliby kompletnie przerażeni, gdyby ktoś kiedyś mógł ich o tym przekonać czy choćby wskazać sensowne dowody poszlakowe, świadczące za tym. Faktem jest, że w swoich systemach przekonań na temat „Trzeciej Osoby” są „zaprogramowani” i że wierzą w to, ponieważ CHCĄ wierzyć. I to „chcenie” jest oczywiście ich wyborem.

Są też inni ludzie, którzy mają potencjał i wewnętrzną naturę potrzebne, by mogli stać się świadomi. Obcy porywają prawdopodobnie i tych, jednak z powodu pewnego „prawa”, które musi istnieć w ich rzeczywistości, nie mogą tak po prostu ich zabić, by wyeliminować ich jako zagrożenie. Wszczepiają im więc implanty, przeznaczone do kierowania ich myśli ku autodestrukcji albo na bezużyteczne ścieżki i bezsensowne spekulacje oraz do manipulowania ich stanami emocjonalnymi, po to, żeby - kiedy zaczną zbliżać się do prawdy czy też wyrażania wiedzy – dawali się zwieść własnym emocjom. Przełamanie tych programów kontroli jest ogromnym zadaniem.

W tych sytuacjach zdarzyć się może wiele rzeczy. Albo taka osoba nauczy się przedostawać przez takie stany zamroczenia, albo utknie w nich i będzie stracona. Te stany emocjonalne mogą obejmować sympatie i antypatie, pozytywne i negatywne spostrzeżenia emocjonalnej natury, nie mają one jednak nic wspólnego z jakąkolwiek prawdziwą rzeczywistością.

Ludzie mogą być emocjonalnie sterowani ku nieodpowiedniemu małżeństwu, po to tylko, żeby partner stał się kontrolerem i wampirem energetycznym; ludzie mogą być emocjonalnie doprowadzeni do pragnienia czegoś tak bardzo, że w tym swoim pragnieniu zupełnie się zatracą i stworzą wszelkiego rodzaju mentalne racjonalizacje, których użyją do przekonania samych siebie, że to, co robią, jest właściwe i prowadzi ich ku wiedzy, podczas gdy naprawdę jest to tylko jeszcze jedna iluzja.

Można wykreować i przedstawić komuś pozornie synchroniczne wydarzenia, żeby przekonać go, że z tym, co robi czy myśli, jest na właściwej drodze, ponieważ sam wszechświat mu to „potwierdza”.

Niewiarygodnie głębokie i niepojęcie przebiegłe manipulacje i ich odmiany nie maja końca. I było czymś POTWORNYM widzieć to. Zrozumiałam, że prawie cała ludzkość jest niczym więcej, jak POKARMEM. Ludzie są kontrolowani i manipulowani od narodzin aż po grób, dokładnie tak jak przedstawiono to w filmie Matrix, tyle że nie są „bateriami” dla kilku komputerów, które wpadły w amok i przejęły kontrolę nad światem – są dosłownie fizycznym i energetycznym pokarmem dla istot z wyższych gęstości. A z powodu swojej ignorancji nie mogą nic zrobić. Nie mają wolnej woli, ponieważ nie są przebudzeni.

Co więcej: wnioskuję, że nasza kultura, nasze religie, nasze filozofie, nasza nauka, wszystko to ma w tym swój udział i kontrolowane jest przez ten olbrzymi, złożony „mechanizm żywieniowy” - hierarchię Służby Sobie. Nawet większość „nowych” interpretacji nurtu New Age jest jedynie jeszcze jedną warstwą cebuli oszustw, żeby dalej pozbawiać nas wolnej woli.

Co stało się z „miłością”? Co stało się z „jednością”, dobrocią, zjednoczeniem, Bogiem będącym w niebie i światem będącym w porządku? Co stało się z tym całym podnoszeniem świadomości, które miało toczyć się na całej planecie? Co stało się z poczuciem „bezpieczeństwa”, jeśli tylko otoczysz się „miłością i światłem” i pozytywnym myśleniem? Setki razy pokazano mi, że te rzeczy były jedynie maskami „maszyny żywieniowej”. Kolejne warstwy iluzji.

Oczywiście rodzi się pytanie: czy nie badałam ciemności na tyle długo, że sama w nią wpadłam? Czy mój wysiłek, by wykorzenić kłamstwa i pomieszanie, był w rzeczywistości przyznaniem im racji bytu, co doprowadziło do zamanifestowania się ich w moim życiu? Czy widziałam odbicie siebie? W tym miejscu w Doświadczeniu religijnym Williama Jamesa czytam:

Na naszym ostatnim spotkaniu rozpatrywaliśmy zdrową umysłowo konstytucję psychiczną, konstytucję, o organicznej niezdolności do długotrwałego cierpienia i tendencji do optymistycznego postrzegania rzeczywistości będącej jak woda krystalizacyjna, w której tężeje charakter jednostki. Widzieliśmy jak usposobienie takie może stać się podstawą dla osobliwego rodzaju religii, religii, gdzie za sprawę zasadniczą, której ma służyć istota rozumna, uważa się dobro, nawet dobro dotyczące życia na tym świecie. Religia ta nakłania go do wyrównania rachunków z bardziej złymi aspektami wszechświata poprzez systematyczne odmawianie głębokiego ich odczuwania czy przywiązywania do nich wielkiej wagi, poprzez ignorowanie ich w swoich rozważnych kalkulacjach, czy nawet, gdy nadarzy się okazja, stanowcze im zaprzeczanie. Zło jest chorobą, a martwienie się złem jest chorobą samą w sobie. Nawet żal i wyrzuty sumienia... mogą być jedynie chorymi impulsami.

Skierujmy się teraz ... ku tym osobom, które nie potrafią tak szybko zrzucić ciężaru świadomości zła, ale mają wrodzone przeznaczenie, by z powodu jego obecności cierpieć. ... są różne poziomy patologicznego umysłu... są ludzie, dla których zło oznacza jedynie niewłaściwe nastawienie do rzeczy, błędną odpowiedniość między czyimś życiem a otoczeniem. Zło takie jak to jest uleczalne... albo to przez zmianę siebie, albo rzeczy, lub – jednego i drugiego jednocześnie. Są inni, dla których zło jest... nieprawidłowością lub wadą w [ich] podstawowej strukturze, której nie może uleczyć żadna zmiana w otoczeniu czy też powierzchowne przeorganizowanie wewnętrznej osobowości i które wymaga lekarstwa nadprzyrodzonego. Ogólnie biorąc, rasy łacińskie skłaniały się bardziej w kierunku tego pierwszego sposobu pojmowania zła, ...podczas gdy rasy germańskie miały tendencję do myślenia raczej o Grzechu w liczbie pojedynczej i z wielkiej litery, jak o czymś zakorzenionym w naszej naturalnej podmiotowości w sposób nie dający się wykorzenić, czymś, co nigdy nie będzie usunięte przez jakiekolwiek powierzchowne i fragmentaryczne działania.

... mówimy generalnie o progu ludzkiej świadomości, żeby wskazać na ilość hałasu, presji, czy innych zewnętrznych bodźców, które ona znosi, by w ogóle pobudzić swoją uwagę. Ten z wysokim progiem będzie drzemać przy takiej ilości hałasu, przy którym ktoś z niskim progiem obudziłby się natychmiast. Podobnie, kiedy ktoś jest wrażliwy na małe różnice w dowolnej klasie wrażeń, powiemy, że ma niski „próg różnicy”. Jego umysł z łatwością przekracza ten próg ze świadomością wspomnianych różnic. Dokładnie tak moglibyśmy mówić o „progu bólu”, „progu lęku”, „progu nieszczęścia” i odkryć, że przez świadomość niektórych jednostek jest on szybko przekraczany, a u innych leży zbyt wysoko, by ich świadomość mogła go dosięgnąć.

Jak wyraził to Goethe: ”Nie powiem nic przeciwko mojemu życiu. Ale w rzeczywistości było ono wyłącznie bólem i ciężarem i mogę zapewnić, że podczas mojego całego 75-letniego życia nie doświadczyłem ani razu czterech tygodni prawdziwie dobrego samopoczucia. Tylko nieustanne toczenie kamienia, który trzeba wciąż od nowa podnosić”.

A Martin Luther powiedział: „Jestem zupełnie znużony życiem. Dlatego modlę się, żeby Bóg bezzwłocznie przyszedł i zabrał mnie... wolałbym poświęcić swoją szansę na Raj, niż żyć czterdzieści lat dłużej”

Jedyną ulgą, jaką może przynieść „zdrowe nastawienie” jest: 'Stek bzdur! Wyjdź na powietrze! Głowa do góry, wszystko będzie dobrze, jeśli tylko porzucisz swoją chorobliwość!' Jednak przypisanie wartości duchowej zwykłemu ni